Dzisiaj jest środa 21 listopada 2018 r. imieniny Janusza, Marii, Reginy
Spis treści
Z Gminy | Z urzędów | Z terenu
Każdy głos na wagę złota - rozmowa z Przewodniczącą Gminnej Komisji Wyborczej Teresą Salamuchą
Demokracja wymaga poświęceń 0 rozmowa z Sekretarzem Gminy i Urzędnikiem Wyborczym Wiesławą Wojtachnio
Z sesji Rady Gminy - poznajemy nowych radnych
Temat miesiąca
Nieznana zbrodnia Wehrmachtu!? - hitlerowski mord w Umiastowie i Topolinie
Kultura | Oświata | Sport
11 Listopada - relacja z obchodów Święta Niepodległości
Patriotyzm i tradycja - Święto ZSP w Borzęcinie Dużym
Lato w Obiektywie - rozstrzygnięcie konkursu fotograficznego i spektakl "Młodych z Pasją"
Do pobrania
gazeta w wersji pdf
Kontakt

 

Adres redakcji:
05-082 Stare Babice, ul. Rynek 32,
tel. 22 722-92-08, 604-881-527

Redaktor naczelny:
Marcin Łada,
Sekretarz redakcji:
Karolina Gwarek
e-mail: redakcja.babice@gmail.com

Wydawca:
Gminna Biblioteka Publiczna
w Starych Babicach,
05-082 Stare Babice; ul. Polna 40
tel. 22 722 92 77
e-mail: bibbab@interia.pl

NUMER KONTA WYDAWCY:
WBS o/Stare Babice
37 8015 0004 3015 0734 2030 0001


Zapraszamy do ogłaszania się na łamach Gazety Babickiej
Wszystkie uzyskane środki z reklam wspomagają budżet Gminnej Biblioteki i są wykorzystywane do uzupełniania księgozbioru i audiobooków.

 

 

Gazeta Babicka 11/2006

Nieznana zbrodnia Wehrmachtu!?

Tereny naszej gminy w latach II Wojny Światowej były areną wielu ciężkich walk. Wydarzenia związane z obroną Radiostacji Babice czy masakrą ludności w Borzęcinie, znane są okolicznym mieszkańcom. Dziś chcemy Państwu przedstawić historię, o której wiedzą jedynie nieliczni. Dotyczy ona wojennej tragedii ludzi z Umiastowa i Topolina, która wydarzyła się 13 września 1939 r. Niemcy wymordowali tam blisko 20 osób. Do dziś wydarzenia te pozostawały w ukryciu. Odkrywamy je po 67 latach...

Do Redakcji Gazety Babickiej dotarł list Pani Zofii Lasockiej, w którym opisuje dramat mieszkańców Umiastowa i Topolina.


..."Gdy Niemcy atakowali Warszawę, krwawą ofiarę ponieśli również mieszkańcy tych miejscowości. Hitlerowcy zajechali od strony Kręczek, wszystkich wypędzili z domów na drogę przygotowując do rozstrzelania. Cafe rodziny modlity się z różańcami w dfoniach prosząc o darowanie życia. Mieszkańcy podwarszawskich wsi nie mieli pojęcia o okrucieństwie Niemców, chociaż bombardowania Warszawy i łuny pożarów uzmysławiały im straszliwość wojny.
Do rozstrzelania przeznaczono wszystkich, nawet kobiety i małe dzieci, ale nagle okazało się, że częściowo ich modlitwy zostały wysłuchane. Na koniu nadjechał niemiecki oficer i rozkazał oddzielić od grupy kobiety i dzieci. Wszystkich mężczyzn rozstrzelano, a większość domów i zabudowań gospodarskich spalono. Kto ukrył się w budynkach, został spalony żywcem, kilka osób zginęło także w ziemiance, do której hitlerowcy wrzucili granaty.
Kobiety i dzieci pozostały pod gołym niebem, bez mężów, ojców i synów. Dziś trudno sobie wyobrazić ogrom ich tragedii, a przecież był to dopiero początek koszmaru wojny. Pod osłoną nocy ciała pomordowanych przewieziono na rozdroże dróg pomiędzy Umiastowem i Topolinem, grzebiąc wszystkich we wspólnej mogile. Trzeba było jej pilnować, bo wygłodniałe psy próbowały wygrzebywać ciała. W ciągu dnia wsie ostrzeliwano z samolotów. Dopiero po kapitulacji Warszawy, gdy działania wojenne ucichły, rodziny przeniosły ciała pomordowanych na cmentarz w Borzęcinie. Tam ich prochy spoczywają do dziś.
Tak dużo mamy wspomnień od tych, którzy przeżyli piekło wojny, wtedy byli dziećmi, ale zadany ból noszą w sercu przez całe życie. Choć przez chwilę wspomnijmy ludzi, którzy zginęli, stając na drodze okupantom kroczącym do stolicy. Wspomnijmy również tych, którzy musieli żyć z pamięcią piekła wojny. Przeżyli, aby dać nam świadectwo tamtych okrutnych dni"...


List Pani Zofii Lasockiej pisany dziś, po wielu latach od tragicznych wydarzeń, wywarł na nas ogromne wrażenie. Postanowiliśmy dowiedzieć się jak najwięcej o historii sprzed lat.

Dlaczego zginęli?
To pytanie jest ciągle aktualne, nawet po blisko 70 latach. Niemcy udowodnili podczas całej wojny, że nie potrzebowali pretekstu: mordowali nie tylko w odwecie, za akcje partyzanckie, ale także zupełnie bez powodu, wypełniając dokładnie rozkazy dowódców i swojego wodza- Hitlera, który nakazał likwidację polskiego narodu. Dlaczego jednak zniszczono prawie cały Umiastów i jedno gospodarstwo w Topolinie? Okoliczne wsie wówczas nie ucierpiały. Co się tam stało? Zapytaliśmy osoby, które mogą pamiętać.
-Miałam wtedy 19 lat - wspomina Józefa Jarosz, która w wyniku tragedii straciła szwagra. Gdy rozpoczęła się wojna, uciekłam z rodziną do Mariewa.
O tym, co tu się wydarzyło, powiedziała mi sąsiadka, której żołnierze zamordowali męża i syna.
-Ludzie z Umiastowa nie zdawali sobie sprawy z zagrożenia. We wsi mieszkał Niemiec, z którym wszyscy bardzo dobrze żyli. Nazywał się Wolter. Miał żonę, córkę, własne gospodarstwo, a w niedzielę po Mszy zapraszał do domu mężczyzn na karty i szachy. Kiedy wybuchła wojna, wszyscy mówili, że nie ma się czego obawiać, bo Wolter nas obroni.
-Na początku żołnierze przechodzili przez wieś, nie robiąc nikomu krzywdy. Jednak kiedy zaszli do domu Niemca, nieoczekiwanie zawrócili. Wszystkim mężczyznom kazali wyjść na drogę, potem zebrali ich w grupę i rozstrzelali. Może Wolter powiedział dowódcom coś złego na ludzi ze wsi? Ale jaką mógł mieć korzyść z tej zbrodni? Przez całą wojnę mieszkał z nami we wsi, dopiero w czasie odwrotu niemieckich wojsk gdzieś przepadł - mówi Józefa Jarosz.
- Z tego, co wiem, Niemcy mordowali już od pierwszych zabudowań, zaraz po wejściu do wsi - wtrąca Zofia Lasocka, której 13 września zabito dziadka i wujka - Najpierw od strony Kręczek pojawił się czołg. Potem wkroczyli żołnierze i wyciągnęli wszystkich z pomieszczeń - mężczyzn, kobiety, dzieci - na środek drogi. W tym czasie nadjechał kawalerzy-sta na koniu, krzyknął coś po niemiecku. Żołnierze odsunęli kobiety z dziećmi, a mężczyzn rozstrzelali. Większość z nich to byli mieszkańcy Umiastowa, ale w Topolinie też zginęło kilka osób.
-Moim dziadkom w gospodarstwie pomagała młoda, ładna dziewczyna. Nazywała się Rozalia - dodaje Pani Zofia - Kiedy wkroczyli Niemcy, schowała się w ziemiance. Żołnierze nie wyciągnęli jej stamtąd, tylko wrzucili do środka granaty...
W domu Państwa Gołębiewskich w Umiastowie ukrywało się w tym czasie wielu uciekinierów z Ożarowa. Pani Helena Gołębiewska, najstarszy świadek tragedii, wspomina:
- Kiedy Niemcy zeszli do piwnicy, zobaczyli mnóstwo ukrywających się tam ludzi. Kazali im wyjść, rozpędzili po polu i zaczęli strzelać. Kilka osób zabili, reszta na szczęście uciekła. PóĽniej spalili większość zabudowań we wsi, nasz dom jakoś cudownie ocalał, może ochroniła go Św. Agata, której figurkę mieliśmy wmurowaną nad wejściem, spłonęły natomiast wszystkie budynki gospodarskie.

Czy można wybaczyć?
Dotarliśmy do osób, które podczas tamtej tragedii straciły swoich ojców i dziadków. Wówczas nasi rozmówcy byli małymi dziećmi. Tylko dzięki temu przeżyli. Czy można zbrodnię wybaczyć po tylu latach? - zapytaliśmy.
Jan Kosiński zna swego ojca Wacława jedynie z fotografii.
-Zamordowano go wraz z innymi, właśnie na tym polu. Miał 32 lata. Nie sądzę, aby można wybaczyć zbrodnię dokonaną na niewinnych ludziach - mówi ze smutkiem Pan Jan... - Dziś trudno to pojąć. Ojców mordowano na oczach dzieci - dodaje po chwili.
Zenon Jarosz, gdy pokazywał nam zdjęcie swoich rodziców, miał łzy w oczach. To jest mój ojciec Władysław -powiedział - zginął jako jeden z pierwszych, z różańcem w ręku. Miał 33 lata. Mam po nim tylko tę pamiątkę.
Wychowałem się bez ojca, trudno wybaczyć taką zbrodnię. Nie sposób wymazać jej z pamięci...

W poszukiwaniu dowodów...
Tragiczne wspomnienia są ulotnymi opowieściami, czasem może je zniekształcić czas. Próbując dotrzeć do prawdy, udało nam się odszukać dowody zbrodni. Zapisane są czarno na białym w wielkiej księdze zmarłych, która znajduje się w borzęcińskiej parafii. Dzięki uprzejmości ks. prałata Bogdana Wosławskiego i pomocy ks. kanonika Józefa Olczaka znaleĽliśmy zapisy dokonane przez ks. Osieckiego, potwierdzające śmierć mieszkańców Topolina i Umiastowa. Jeden z nich głosi: "Działo się to w Borzęcinie dnia 29 grudnia 1939 r. o godzinie 11 rano, stawili się Karol Możdzyński i Franciszek Gołębiewski obaj pełnoletni gospodarze z Umiastowa i oświadczyli, że 13 września roku bieżącego, o godzinie piątej po południu, umarł w Umiastowie Stanisław Sobiecki gospodarz lat 36 mający... pozostawił owdowiałą żonę Bronisławę".
Podobne, a właściwie identyczne zapisy widnieją w księdze potwierdzając zgon i pochówek pozostałych ofiar zbrodni. Wszyscy umarli tego samego dnia o godz. 17:00! Jedynie Władysław Jarosz zmarł godzinę wcześniej. Był pierwszą ofiarą oprawców. Ks. Osiecki nie mógł z oczywistych przyczyn napisać o rozstrzelaniu...
W księdze zmarłych znajdują się nazwiska wszystkich wymienionych przez nas osób, brakuje natomiast nazwisk uciekinierów z Ożarowa, nie udało nam się także odnaleĽć młodej Rozalii. Może ich ciała nie zostały ekshumowane i nadal spoczywają w zbiorowej mogile? Ekshumacji (na przestrzeni dwóch miesięcy od tragedii) dokonywały bowiem rodziny ofiar. A jeśli ich nie było?

Patrioci i bohaterowie
Pytanie o przyczyny zbrodni powraca w rozmowach osób, które znają tę historię. Niektórzy twierdzą, że tej tragedii winny jest Niemiec - Wolter, który mieszkał we wsi. Możemy przypuszczać, że nie było to jego prawdziwe nazwisko, a jedynie tak nazywali go miejscowi, zwłaszcza, że jedna z osób podała nam nazwisko Freilich.
Krąży również opowieść o tym, że Niemcy, zanim weszli do wsi, wysłali przodem dwóch szpiegów, by zbadali nastroje ludzi. Gdy gospodarze dowiedzieli się, że Niemcy nadchodzą, powiedzieli podobno - niech tu tylko przyjdą, przywitamy ich widłami, będziemy bronić naszej ziemi. Czy odważyli się stawić hitlerowcom opór i to właśnie tak rozwścieczyło najeĽdĽców?

Armia w kotle?
Nasze przypuszczenia oparte na opowieściach możemy osadzić w historycznych realiach. Nikt z osób, które rozmawiały z nami nie wiedział, że wówczas w okolicach rozgrywała się ogromna bitwa. W dn. 9-13 września Armia ŁódĽ dowodzona przez gen. Wiktora Thomme walczyła z wojskami niemieckimi, usiłując powstrzymać ich marsz na Warszawę. W walce pod Ołtarzewem i Ożarowem poległo wówczas blisko tysiąc żołnierzy i oficerów. Początkowo nasze wojska odnosiły sukcesy w walkach o Mszczonów, Brwinów i Błonie, ale generalnie brakowało im sił, aby przebijać się wprost do stolicy. Gen. Thomme nie mogąc nawiązać kontaktu ze zgrupowaniem gen. Kutrzeby, przy braku amunicji postanowił zmienić kierunek marszu na północ - do Modlina.
Dotarliśmy do wspomnień pułkownika Antoniego Stejha, który twierdzi, ze 13 września natarcie wojsk polskich utknęło przed zorganizowanym oporem nieprzyjaciela na linii Umiastów - Ołtarzew. Ostry ogień artylerii skierowany był zwłaszcza na 3 Pułk Piechoty Legionów.
Zupełny brak amunicji zmusił żołnierzy do odejścia w kierunku Modlina. Jednak piechota wycofała się dopiero po zmroku. Po przekroczeniu drogi Borzęcin-Babice na cofające się oddziały uderzyły od wschodu niemieckie czołgi i samoloty. Na szczęście hitlerowcy nie znali wielkości i kondycji polskich sił, nie odważyli się ruszyć do przeciwnatarcia, co umożliwiło całej grupie gen. Thomme, po nocnym marszu przez Puszczę Kampinoską, przedostanie się do Modlina.
Czy mieszkańcy Umiastowa postanowili pomóc naszym żołnierzom? A może Niemcy obawiali się okrążenia i ataku na swoje tyły i dlatego popełnili tę zbrodnię? Pamiętajmy, że w tamtym czasie toczyła się bitwa nad Bzurą (9-22-IX) i w jej pierwszej fazie polskie wojska odnosiły ogromne sukcesy. Hitlerowcy nie byli wówczas pewni zwycięstwa. W ich zbrodnicze działania mogła być zaangażowana V kolumna lub Waffen SS.

Ku pamięci
Tam, gdzie kiedyś leżały ciała pomordowanych, ziemia rodzi dziś nowe życie. Tylko ludzka pamięć i ból zaświadczają o minionej tragedii. Tę pamięć trzeba przekazać przyszłym pokoleniom. Nie po to, by wzbudzać nienawiść, ale w trosce o zachowanie prawdy historycznej we wspólnej Europie.
Dziś niestety na arenie międzynarodowej fakty historyczne dotyczące cierpienia naszego narodu są przemilczane jako niewygodne politycznie. Tragedia ludności cywilnej podczas wojny dotknęła zarówno narodu polskiego, jak i niemieckiego. Obecnie wielu Polaków jest zaniepokojonych działaniami podejmowanymi przez Erikę Steinbach i Centrum Przeciwko Wypędzeniom. Musimy pamiętać, że to Niemcy byli agresorami i wszystkie póĽniejsze dramaty wojenne stanowiły konsekwencję ich działań.
Idea pojednania to idea wybaczenia, zrozumienia, a nie zapomnienia.
Pojednanie między narodami jest możliwe tylko dzięki prawdzie. Ocalmy zatem prawdę o cierpieniu, które dotknęło mieszkańców Umiastowa i Topolina. Jesteśmy im to winni.
W miejscu, gdzie wiele lat temu pod osłoną nocy kobiety grzebały ciała swoich bliskich, planujemy postawić krzyż z pamiątkowym kamieniem. W Borzęcinie powstanie natomiast tablica upamiętniająca wszystkie znane osoby, które zginęły 13 września 1939 r. Jest to nasz patriotyczny obowiązek. O utrwalenie tamtych wydarzeń zabiegają rodziny ofiar, Nina Świątek i radny Tadeusz Wiśniewski. Będziemy informować Czytelników o dalszych działaniach w tej sprawie.

Marcin Lada, Karolina Gwarek

Lista osób zamordowanych 13 września 1939 r. w Umiastowie i Topolinie:
Władysław Jarosz, Aleksander Toma-szewski wraz z synem, Stanisław Modrzejewski, Stanisław Sądej, Stanisław Sobiecki, Wacław Kosiński, małżeństwo Adamczyków, Feliks Kosiński, Stanisław Kosiński, Stanisław Wójcik, Karol Kołodziejczyk, Rozalia, NN - uciekinierzy z Ożarowa (co najmniej 5 osób). Cześć ich Pamięci!
Dziękujemy za pomoc w zbieraniu materiałów historycznych Panu Dariuszowi Śladowskiemu i Panu Dariuszowi Kucyper - wnukowi płk. Józefa Płodowskiego - Dowódcy Obrony Przeciwlotniczej Twierdzy Modlin. Zdjęcia historyczne: "Der zweite Weltkrieg", Berlin 1967 r.




ostatnia aktualizacja - 25.01.2014;    webmaster     Stronę od 20.06.2004 odwiedzono - razy