Dzisiaj jest środa 21 listopada 2018 r. imieniny Janusza, Marii, Reginy
Spis treści
Z Gminy | Z urzędów | Z terenu
Dobry początek - rozmowa z Henrykiem Kuncewiczem - Przewodniczącym Rady Gminy
Mistrz Ortografii
Z sesji Rady Gminy
Nowe gniazda dla bocianów
Z gminy na Polagrę
Partnerstwo z Holandią
Ogrodnicza już po remoncie
Temat miesiąca
Historia sprzed 100 lat. O rodzinie Cholewińskich opowiada Elżbieta Lubicz Bakanowska
Kultura | Oświata | Sport
Dzień Kangura
Mistrz matematyki
Jest Wiosna - jak świętowano 21 marca
Ekologia bliżej nas
Już za chwilę Wielkanoc. Byliśmy w "Grupie dla Dzieci" w Zielonkach
Do pobrania
gazeta w wersji pdf
Kontakt

 

Adres redakcji:
05-082 Stare Babice, ul. Rynek 32,
tel. 22 722-92-08, 604-881-527

Redaktor naczelny:
Marcin Łada,
Sekretarz redakcji:
Karolina Gwarek
e-mail: redakcja.babice@gmail.com

Wydawca:
Gminna Biblioteka Publiczna
w Starych Babicach,
05-082 Stare Babice; ul. Polna 40
tel. 22 722 92 77
e-mail: bibbab@interia.pl

NUMER KONTA WYDAWCY:
WBS o/Stare Babice
37 8015 0004 3015 0734 2030 0001


Zapraszamy do ogłaszania się na łamach Gazety Babickiej
Wszystkie uzyskane środki z reklam wspomagają budżet Gminnej Biblioteki i są wykorzystywane do uzupełniania księgozbioru i audiobooków.

 

 

Gazeta Babicka 03/2007

Ostatnia z rodu
Historia sprzed ponad 100 lat!


Kilka miesięcy temu naszą redakcję odwiedziła Pani Elżbieta Helena Jadwiga Lubicz-Bakanowska z domu Łatkiewicz. W prostej linii prawnuczka Kwiryna Jana Cholewińskiego - właściciela Babic z XIX w. Dotarła do niej Gazeta Babicka, w której zamieściliśmy artykuł o pomniku nagrobnym rodziny Cholewińskich na warszawskich Powązkach. Postanowiła zatem odwiedzić Babice, a przy okazji również naszą redakcję.


Pani Elżbieta pokazała nam zdjęcie rynku w Babicach z początku XX wieku. Wykonano je najprawdopodobniej w niedzielę. Ludzie wychodzą właśnie z kościoła (który jeszcze wówczas nie miał wieży). Na wprost za krzyżem widać dwa budynki należące do rodziny Przedworskich, pochodzące z przełomu XVIII i XIX wieku. W pierwszym była kiedyś karczma, a póĽniej w latach międzywojennych piwiarnia z szafą grającą wstawioną przez firmę Haberbush i Shiele. Szafa nakręcana, bo przecież prądu jeszcze wówczas nie było. Babice zostały zelektryfikowane dopiero w 1955 r. W tym budynku był również sklep z alkoholem, mieszkała tam także rodzina Przedworskich.
W drugim budynku wynajmowano pomieszczenia dla Szkoły Powszechnej. W każdej z obszernych klas uczyło się sześćdziesięcioro dzieci! Dwie klasy były również w pobliskim dworku należącym niegdyś do Kazimierza Cholewińskiego. Nie była to jednak główna siedziba rodu Cholewińskich. Dawny wielki dwór położony w pobliżu kościoła prawdopodobnie spłonął i został póĽniej rozebrany. Budowli tej nie było już w pierwszym dziesięcioleciu XX w.
Polska przed wiekiem podzielona była zaborami, Mazowsze znalazło się pod zaborem rosyjskim. Okoliczne wielkie gospodarstwa należały do właścicieli ziemskich. Uwłaszczenie edyktem carskim z 1864 r. (po Powstaniu Styczniowym) znacznie je uszczupliło, lecz i tak dobra babickie były jednymi z największych w okolicy. Tymi ziemiami władała rodzina Cholewińskich. Warto wiedzieć, że w 1886 r., kiedy to Kwiryn Jan Cholewiński nabył od Jasińskich dobra Babice, majątek ten rozciągał się od Mościsk aż po Babice Nowe i Wieruchów, a jego zachodnią granicę stanowiły Zielonki.
Dziś Pani Elżbieta jest Damą w Złotym Wieku. Babice pamięta z czasów przedwojennych i przekazów rodzinnych. Ofiarowała nam historyczne fotografie, które prezentujemy Czytelnikom. Przetrwały dziesiątki lat, tak jak jej opowieści przekazywane przez pokolenia.
-Najstarsza córka Kwiryna Jana Cholewińskiego - Jadwiga była moją babką - mówi Pani Elżbieta - Niestety nigdy jej nie poznałam, ponieważ zmarła w wieku 24 lat. Już wtedy miała troje dzieci. Pierwszym jej synem był Władysław - mój ojciec, ochrzczony w babickim kościele, potem urodził się Czesław i Leon.
-Cóż się stało, że tak młoda, piękna i pełna życia kobieta nagle zmarła?
-Niestety, można powiedzieć, że z młodzieńczej zapalczywości. Jadwiga uwielbiała wprost sporty konne. JeĽdziła wyczynowo, skacząc przez przeszkody. Znana była w okolicy z tego, że potrafiła konno przeskoczyć choćby najwyższe ogrodzenie. Lekarze przestrzegali ją, że po ostatnim porodzie nie powinna już jeĽdzić. Nie posłuchała... W parę miesięcy po narodzeniu ostatniego dziecka zmarła. Jej mąż, a mój dziadek - Władysław Łatkiewicz nigdy się ponownie nie ożenił. Kochał Jadwigę aż do swojej śmierci, będąc wiernym przysiędze złożonej w babickim kościele. Często odwiedzał jej grób na warszawskich Powązkach. Sam wychował 3 synów.
Dziadek Władysław pozostawił majątek ziemski (który był posagiem Jadwigi) rodzinie Cholewińskich, sam natomiast zajmował się zupełnie innymi sprawami, dalekimi od rolnictwa. Był dyrektorem technicznym w firmie "Rudzki i Spółka", specjalizującej się w budowie mostów i kolei. Uczestniczył m.in. w budowie Mostu 3 maja w Warszawie (w miejscu Mostu Poniatowskiego), Mostu Ochteńskiego w Petersburgu i transsyberyjskiej linii kolejowej. Warto wspomnieć, że Władysław Łatkiewicz był również jednym z założycieli Stowarzyszenia Techników w Warszawie! (już wówczas mieściło się przy ul. Czackiego).
Jedną z barwniejszych postaci w rodzinie Cholewińskich była Klotylda, żona Kwiryna (de domo Kruszyńska). Po śmierci męża w 1889 r. to ona zarządzała majątkiem.
- Postać mojej prababki Klotyldy znam z opowiadań ojca. Gdy zmarł jej mąż Kwiryn, została z pięciorgiem synów i dworem. Szalenie lubiła przyjmować gości. Zjeżdżali się do Babic bryczkami i powozami z okolicznych majątków: z Zielonek, z Pilaszkowa. Często gościła tu rodzina Detkensów ze Strzykół. Przybywali także goście z Warszawy. - Już wtedy możemy mówić o tym (Pani Elżbieta puszcza oko), że Babice stały się swoistym ośrodkiem kulturalnym. Klotylda zapraszała muzyków i różnych artystów, a okoliczni ziemianie z ochotą przyjeżdżali na te artystyczne wieczornice. Tym chętniej, że każdy z nich pod serwetką przy stole znajdował zawsze dla siebie jakieś prezenty -a to złote spinki, a to piękną broszkę czy naszyjnik. Rodzina Kruszyńskich wywodziła się z Francji, może zatem stamtąd Klotylda brała inspirację do tak wystawnych zabaw? -Z opowieści rodzinnych pamiętam ją jako bardzo grubą damę. W koronkach i krynolinach zajmowała ponoć dwa normalne miejsca przy stole. Tradycyjną rozrywką dawniejszych ziemian były polowania. Tak działo się również w Babicach. Tym królewskim sportem zajmowali się właściwie wszyscy z rodziny Cholewińskich.
- Mój ojciec stąd właśnie wyniósł żyłkę myśliwską i zachował ją przez całe życie. W okolicach polowano przeważnie na zające i kuropatwy, chociaż nie brakowało także grubszej zwierzyny. Niestety oprócz miłych wspomnień są także tragiczne. W naszej rodzinie wydarzył się wypadek związany z myślistwem, najmłodszy brat mojej Babki Cyryl, kiedy miał 14 lat, został postrzelony na polowaniu.
Ze swoich własnych wspomnień Pani Elżbieta przytacza opowieść o wuju Felicjanie. - Był to młodszy brat babki Jadwigi, z zawodu inżynier chemik. Miał żonę, ale jak pamiętam, coś im się nie ułożyło, nie mieszkali razem. Był bardzo przystojny i zachowywał się zawsze jak kawaler. Przed wojną mieszkał w Babicach i jeszcze do dziś pamiętam jego barwne opowieści i to, że uczył mnie tańczyć. Wuj Felicjan był zabawną postacią, nosił zawsze zakręcone do góry wąsy. Przed wojną miał w Babicach przyjaciela, który go często brał na motocykl i razem jeĽdzili po polach, wzniecając tumany kurzu. Pamiętam taki obrazek: wuj Felicjan na motorze w czarnym surducie z powiewającymi połami wyglądał jak czarny anioł. Widywałam go często przyjeżdżając przed wojną do jego młodszego brata - Jana Cholewińskiego, który miał tu gdzieś trochę ziemi i dom.
Dziś Pani Elżbieta Lubicz-Bakanowska jest ostatnią w prostej linii z rodu Cholewińskich. Po śmierci Klotyldy majątkiem zarządzał Kazimierz, a jego starsi bracia rozjechali się po świecie, wybierając inne zawody. Np. jego syn Tadeusz po II Wojnie Światowej wyemigrował do Australii, gdzie zmarł bezpotomnie, jego siostra Wanda również nie miała dzieci i zakończyła życie w Warszawie.
Pani Elżbieta wyszła za mąż i ponad 30 lat życia spędziła w Madrycie. Obecnie mieszka w Warszawie. Z wykształcenia jest ekonomistą. Zna 6 języków: hiszpański, angielski, francuski, niemiecki, rosyjski i włoski.
Jest światową damą i godnym potomkiem wielkiego rodu. Wizyta w Babicach była dla niej bardzo wzruszająca. Gdy poszliśmy razem do restauracji dopytywała się, czy do stołu podano naprawdę babicki chleb i czy wędliny pochodzą również z tej okolicy.
-Dziwi się Pan, że pytam? - powiedziała - to dla mnie bardzo ważne. Chodząc po tej ziemi, po wielu latach, czuję niezwykłą łączność z ludĽmi, których już nie ma. Coś jednak po nich pozostało, nie tylko wspomnienie, ale choćby nazwy miejscowości: Janów, Kwirynów pochodzące od imion moich przodków. ..
Co się stało z wielkim majątkiem rodziny Cholewińskich? Z biegiem lat topniał, tak jak wiele innych magnackich fortun. Po śmierci Klotyldy jego resztki zostały podzielone pomiędzy jej synów. W latach dwudziestych XX w. Władysław i Maria Carossi nabyli od spadkobierców Kazimierza Cholewińskiego (który był sędzią gminnym) 30 ha działkę z dworkiem, do której należał również babicki rynek. Włości Jana Cholewińskiego - ponad 41 ha (tzw. Babinek) kupił w 1937 r. Mieczysław Kazoń. Ostatnim z rodu Cholewińskich właścicielem resztówki majątku był Felicjan Kwiryn, który odziedziczył ponad 20 ha ziemi przylegającej do Babic Nowych. Grunt ten został sprzedany w końcu lat czterdziestych XX wieku.
Przy okazji warto jeszcze wspomnieć o jednej osobie z tej rodziny, nazywanej przez przyjaciół Niusią. Była to Bronisława Cholewińska - długoletni kierownik Stacji Doświadczalnej Hodowli Roślin w Morach. Jej zasługą w okresie międzywojennym jest wyhodowanie wielu odmian warzyw, m.in. pomidorów "Sukces Mor" i "Mory 33".
Dzieje jednej rodziny związane z historią babickiej ziemi to również część historii naszej gminy. Może cieszyć fakt, że tak wiele wartościowych osób miało swoje korzenie właśnie w tych okolicach. Zachęcam Czytelników do poszukiwania jeszcze innych faktów z historii naszej gminy. Bardzo mało wiemy o latach międzywojennych w okolicach Borzęcina i Lipkowa. Jeśli ktoś ma jakieś informacje na ten temat, prosimy o kontakt z redakcją. Ocalmy historię babickiej gminy od zapomnienia.

Dziękuję za konsultację historyczną i cenne uwagi Panu Jerzemu Kazoniowi.

Marcin Łada





ostatnia aktualizacja - 25.01.2014;    webmaster     Stronę od 20.06.2004 odwiedzono - razy