Dzisiaj jest piątek 9 grudnia 2022 r. imieniny Anety, Leokadii, Wiesława
Spis treści
Z Gminy | Z urzędów | Z terenu
Po sąsiedzku z... Marszałkiem. Rozmowa z Wicemarszałkiem Woj. Mazowieckiego, Waldemarem Roszkiewiczem
Pielgrzymkowe wędrowanie
Z sesji Rady Gminy
Nowe ulice po wakacjach - o tym, co w gminie zmieniło się w ostatnim czasie
Będzie kanalizacja z unijnej kieszeni?
Po zasiłki - do Gminy!
Temat miesiąca
Wielki Festyn Stare Babice
Mieszkańcy naszej gminy
Florentczyk w Babicach. Rozmowa z Witoldem Casetti
comunita Montana del Lazio w Polsce, czyli Goście z Włoch odwiedzili naszą gminę
Kultura | Oświata | Sport
Festiwal Muzyczny "W krainie Chopina"
"Taniec z gwiazdami" - za kulisami...
Konie czy Pegazy?
Bezpieczna Gmina
Uwaga, uwaga! Zarządzam ewakuację szkoły!
Jeśli masz problem, przyjdĽ, możemy Ci pomóc! - Nowy Punkt Konsultacyjny
Oczko - trochę o ekologii
Do pobrania
gazeta w wersji pdf
Kontakt

 

Adres redakcji:
05-082 Stare Babice, ul. Rynek 32,
tel. 22 722-92-08, 604-881-527

Redaktor naczelny:
Marcin Łada,
Sekretarz redakcji:
Karolina Gwarek
e-mail: redakcja.babice@gmail.com

Wydawca:
Gminna Biblioteka Publiczna
w Starych Babicach,
05-082 Stare Babice; ul. Polna 40
tel. 22 722 92 77
e-mail: bibbab@interia.pl

NUMER KONTA WYDAWCY:
WBS o/Stare Babice
37 8015 0004 3015 0734 2030 0001


Zapraszamy do ogłaszania się na łamach Gazety Babickiej
Wszystkie uzyskane środki z reklam wspomagają budżet Gminnej Biblioteki i są wykorzystywane do uzupełniania księgozbioru i audiobooków.

 

 

Gazeta Babicka 07-08/2006

Florentczyk w Babicach

Witold Casetti z programu "Europa da się lubić", popularny Wito z "Wyprawy Robinsona" i reporter stacji TVN już od roku jest naszym sąsiadem. Twierdzi, że pokochał Polskę od pierwszego wejrzenia tej miłości nie ostudził nawet chłodny klimat. Swoich rodaków z Florencji chwali za otwartość, spontaniczność i pogodę ducha, ale przyznaje, że do niedawna mylili nasz kraj z Rosją. Wszystko zmieniło się dzięki papieżowi Janowi Pawłowi II i Solidarności. Pan Casetti jest dziś dumny z tego, że w jego żyłach płynie słowiańska krew.

Jak długo jest Pan w Polsce?
Przyjechałem sześć lat temu. Wprawdzie urodziłem się we Florencji, ale dzięki mamie, która jest Polką, mam podwójne obywatelstwo - polskie i włoskie.

Często widujemy Pana w Babicach...
Mieszkam tutaj od roku z żoną Monicą i dziećmi Alessandrem i Guendaliną. Po długim podróżowaniu postanowiłem się osiedlić i kupić własny dom. Ponieważ najważniejszy głos w tej sprawie ma żona, to ona wybrała miejsce. Podoba mi się w Babicach, bo z jednej strony jest stąd blisko do Warszawy, gdzie pracuję, a z drugiej można tu znaleĽć spokój, który ma się tylko na wsi. Cieszę się ciszą i zdrowym powietrzem, lepszym niż na Alejach Jerozolimskich czy na Marszałkowskiej. Czuję się bardzo związany z Polską i z Babicami.

Jest Pan teraz Florentczykiem z Babic?
Na razie Florentczykiem w Babicach, bo mieszkam tu niedługo. Chociaż zanim przeprowadziłem się, często bywałem w okolicy. Jakieś trzy lata temu zacząłem jeĽdzić do Lasek, ponieważ firma, w której pracuję, w porozumieniu z organizacją UNESCO przekazywała pieniądze na Zakład dla Ociemniałych. Jako polski przedstawiciel tej spółki, zajmującej się pośrednictwem finansowym, chciałem sprawdzić, czy pieniądze są dobrze inwestowane. Od początku śledziłem budowę nowych pawilonów w Laskach na ich inauguracji w czerwcu 2004 roku miałem nawet okazję poznać prymasa Glempa.

Znamy Pana nie tylko z Babic. Pojawia się Pan często na ekranie...
Trzy lata temu wziąłem udział w castingu do programu "Europa da się lubić" to był mój pierwszy kontakt z telewizją. Realizatorzy poszukiwali obco krajowców, którzy mogliby opowiedzieć o swoim kraju i wrażeniach z pobytu w Polsce. Do udziału w nagraniu namówiła mnie moja sekretarka, Pani Elwira, która widziała pierwsze odcinki w styczniu i lutym 2003 roku. Pamiętam, że powiedziała mi: "Panie Casetti, według mnie nadaje się Pan do tego programu". Miała rację po castingu prowadzący nie mieli wątpliwości, że powinienem być jednym z uczestników. Pierwszy raz pojawiłem się w telewizji we wrześniu 2003 roku. Oczywiście program był nagrywany wcześniej, w lipcu albo w sierpniu. Od tego momentu zaczęła się moja przygoda z mediami. Uwielbiam występować przed kamerami i zupełnie nie czuję wtedy tremy. Może dlatego, że na co dzień prowadzę szkolenia z dużymi grupami ludzi.
W 2005 roku wziąłem udział w "Wyprawie Robinson", emitowanej przez stację TVN. Poza tym już od roku przygotowuję felietony turystyczne dla "Dzień Dobry TVN". Zostałem też zakwalifikowany do grupy reporterów pracujących przy następnej edycji tego programu, która rozpoczęła się 20 sierpnia.

Czy był Pan na naszym jubileuszowym festynie?
Bardzo chciałem być tutaj 15 sierpnia. Jednak musiałem przygotować materiał dla TVN w Sienie. Poza tym we włoskiej tradycji przyjęło się, że 15 sierpnia to najważniejszy dzień wakacji i koniecznie trzeba wtedy gdzieś wyjechać. Miasta są wyludnione, wszystko jest pozamykane i nikt nie pracuje. Ja też w ten dzień mam wakacje i często odpoczywam nad morzem. Jednak w przy szłym roku na pewno zostanę w Babicach i wezmę udział w festynie. Pochwalę się, że uczestniczyłem także w przygotowaniach do tegorocznej imprezy. Pomagałem w organizacji przyjazdu włoskiej orkiestry "Banda di Esperia", którą Babiczanie usłyszeli 15 sierpnia.

Jakie cechy wyróżniają Pana rodaków?
Włosi są bardzo otwarci i spontaniczni. Uśmiechają się częściej niż Polacy. Jak wiadomo, na samopoczucie duży wpływ ma pogoda. Może dlatego jesteście smutniejsi? W Polsce słońce pojawia się przecież rzadziej niż we Włoszech, zimy trwają dłużej i są o wiele mroĽniejsze w tym roku, po raz pierwszy w życiu doświadczyłem tak niskich temperatur : 28 w Warszawie, a w Starych Babicach nawet 30. Oczywiście nie twierdzę, że Polacy są zwykle ponurzy, a Włosi z reguły zadowoleni z życia. Zresztą zauważyłem, że w Polsce ludzie radośniej wyglądają na wiosnę. Polak "wiosenny" to zupełnie inny człowiek. Wydaje mi się jednak, że ludzie z Polski są spokojniejsi, bardziej opanowani od moich rodaków. Na przykład Włosi zawsze krzyczą, kiedy rozmawiają przez telefon. Pamiętam, że w polskiej restauracji wszyscy odwracali głowy w stronę mojego stolika, gdy rozmawiałem przez komórkę. Kiedy jestem w pizzerii we Florencji, muszę głośno mówić, bo nie słyszałaby mnie osoba, która siedzi ze mną przy stole. A w Polsce jest cicho.
We Włoszech wielkie emocje budzi piłka nożna. Słyszałem często, że Polacy także uwielbiają ten sport. Jednak nie ma tu aż tylu kibiców. Dla Włochów piłka jest prawie jak religia, powoduje często chore zachowania niektórzy żyją tylko dla swojego zespołu i są w stanie prowadzić strajk głodowy, bo ich drużyna przegrała. Po ostatnim Mundialu moi rodacy oszaleli.

Co moze zdziwic Wtochow w Polsce?
Teraz nie zauważam już tylu "niezwykłości", bo przyzwyczaiłem się i pewne rzeczy są dla mnie normalne. Jednak odkąd mieszkam tutaj, jestem przekonany, że to nie Anglia, ale właśnie Polska jest krajem herbaty. Herbata króluje zawsze i wszędzie! Podobnie jak kawa. Z tym wiąże się kolejna niespodzianka. Kilka lat temu, gdy zamawiałem kawę w restauracjach i hotelach, dostawałem duży kubek z czymś, co przypominało mi wodę kolorowaną. Na szczęście w końcu nauczyłem się prosić o espresso w małej filiżance. Jest ono elementem włoskiej kultury, tak jak herbata polskiej.
Kiedy przyjechałem, ogromnym zaskoczeniem były dla mnie kolejki. Zdziwił mnie przede wszystkim porządek, który w nich panuje. We Włoszech nie jest ustalone jednoznacznie, że kolejka idzie w prawą stronę. Zdarza się, że Włoch omija czekających ludzi, podchodzi od razu do kasy i płaci. Kilka razy próbowałem zrobić tak w Polsce, ale zawsze ktoś zwracał mi uwagę.
Niestety zauważyłem, że niektóre sprzedawczynie nadal zachowują się tak, jakby żyły w poprzednim ustroju. Traktują klientów nieuprzejmie. We Włoszech usługi są lepiej rozwinięte. Nie wygra się z konkurencją, jeśli nie przyciągnie się klienta grzecznością, dobrą obsługą. Ci, którzy pracują z ludĽmi, muszą sobie uświadomić, że trzeba być miłym i zawsze mieć na ustach uśmiech. Dziwi mnie, że Polacy rzadko protestują przeciwko niekulturalnemu zachowaniu. Po prostu nie chcą się angażować. Podobnie jest z polityką. We Włoszech panuje przekonanie, że obywatele mogą wpływać na sprawy państwowe, dlatego w wyborach uczestniczy ponad 80% ludności. W Polsce ludzie nie wierzą, że mogą coś zmienić.

Jak Polacy sq postrzegani we Włoszech?
Dzięki papieżowi Janowi Pawłowi II bardzo pozytywnie. Włosi są przekonani, że Polska to "pobożne" państwo. Pamiętają o Solidarności i Lechu Wałęsie, który jest przez nich odbierany lepiej niż przez rodaków. Nie zapominają o Bońku, który grał w Juventusie i był świetnym piłkarzem. Nie uświadamiają sobie jednak, że Kopernik i Chopin urodzili się w Polsce. Polacy często boją się, że będą przez Włochów kojarzeni z pijaństwem. To nieprawda. W zeszłym roku byłem w Monachium na Octoberfest. W Niemczech od 10 lat jest to impreza dla pijanych Włochów. Przyjeżdża tam głównie młodzież, która nierzadko upija się na śmierć. Nie ukrywam, że jako Włoch trochę się tego wstydzę. Ale przecież dobro i zło są wszędzie. Dlatego Polacy nie muszą się obawiać, że będą Ľle postrzegani. Dzięki Papieżowi i Solidarności Włosi zrozumieli, że Polska to nie Rosja, że nie żyją tu białe niedĽwiedzie.

Zamierza Pan zostac z nami czy wrocic do Florencji?
Zawsze będę związany z Polską i z Włochami. Jednak jako osoba, która pracuje na własny rachunek, muszę brać pod uwagę różne możliwości. Może kupię dom we Florencji i będę miał bazę tu i tam. Na pewno następne pięć lat spędzę w Babicach. Co będzie potem zobaczymy...

Karolina Gwarek





ostatnia aktualizacja - 25.01.2014;    webmaster     Stronę od 20.06.2004 odwiedzono - razy